środa, 9 października 2013

jesiennie :)

Dzisiejsza jesienna owsianka:

OWSIANKA: zalane ciepłą wodą płatki owsiane (z siemiem lnianym, słonecznikiem, migdałami, pestkami dyni, suszonymi śliwkami i rodzynkami), pełnoziarniste płatki, jogurt grecki, jabłko, cynamon, gorzka czekolada (coffe & cardamon)... a wszystko polane domowym sokiem z lipy oraz sokiem z aronii i jabłka.
 Czy muszę mówić, że to było niezmiemsko pyszne? ;)


Jeśli nie ma nic w lodówce poza mrożonymi warzywami i szpinakiem, nie ma się weny na gotowanie, czas goni a w portfelu mało... szybki wypad do sklepu z mężem z myślą, z nastawieniem, że może ulegniemy tym razem za leniwym pomysłem i będzie sos pomidorowy z torebki... Naszczęście w ten sam dzień miałam trening a po nim muszę zjeść coś pełnowartościowego... Parę kroków dalej, jedno spojrzenie i "może ciecierzyca?" w puszce. Ot, jeden składnik, 2zł z groszami i jest pomysł na obiad:


Spaghetti ze szpinakową ciecierzcą: cebula, czosnek, szpinak, włoszczyzna mrożona, ciecierzyca, oliwa, sos sojowy i inne przyprawy; makaron pełnoziarnisty.

A poniżej obiecany torcik od męża :) Zważywszy, że był chory i miał mało czas kupny, ale z serca pyszny i udekorowany własnym sosem i truskawką :)


Torcik z leśnymi owocami + sos jogurtowo-aroniowy i mrożona truskawka ;)

Wczoraj poza kupnem kwasu foliowego (... ;) ) powrócił z nami do domu także łosoś, więc parowar pójdzie w ruch :) UWIELBIAM!

P.S. Męczy mnie masakryczna senność i niestety chyba zatoki nie zostały super wyleczone :( Niemniej jednak zaliczyły piękny bieg - ciepły, jesienny wieczór i widok zachodzącego słońca na tle gór bezcenny. Paleta barw pasowała do opakowania na powyższym zdjęciu :)

piątek, 4 października 2013

urodziny, suknia ślubna :)

Brr... zobaczyłam dziś 0 stopni na termometrze, wow ;)

Wczoraj świętowałam urodzinkowo, poszliśmy z mężem dla odmiany (ostatno była najlepsza rzecz na świecie - knajpka sushi!) i też ze względów finansowych na chińszczyznę :> Nie da się ukryć, że nie miałam też ochoty w ten dzień gotować, spędzać czasu w sklepie itp., no a Luby też nie miał kiedy, zatem wydzliśmy na tzw. miasto. Oczywiście wybór zamówienia trwał chyba dłużej niż jedzenie, ale nasze kubki smakowe wyszły zdecydowanie zadowolone :) Niestety miałam tylko aparat w telefonie, ale podzielę się z Wami moim makaronem z wieorzowiną i męża kurczakiem w cieście kokosowym :) Chociaż zdjęcia nijako wyszły, zwłaszcza mój makaron :>



Zaliczyłam także przedwczoraj pierwsze od dawna (choroba i mnie dopadła, jak pisałam) bieganie i było super :) Dziś nieststy od rana maksymalnie wieje, ale będzie trzeba się jakoś poruszać, zwłaszcza, ze wekeend niezbyt będę miała możliwość.

Od niedawna ruszyła też strona internetowa Beskidzkiej Mamy, na którą zapraszam. Uważam, że w dzisiejszych czasach łamapie stereotypu matki, która przez dziecko musi porzucić wszelkie plany, jest bardzo ważne. Nie, nie chodzi i też o samolubne zachowanie, gdzie kariera ważniejsza od dziecka. Bardziej o przeświadczenie, że nowy członek rodziny nie zamyka mamie drogi do samorozwoju :) Można ten czas bardzo pięknie wykorzystać :)

Co jeszcze? Cóż, może tutaj post coś mi pomoże :) Myślę o studiach podyplomowych lub kursie sportowym, jednak na to potrzebne są pieniążlki. A że mam naprawdę przepiękną sukienkę ślubną, znana marka, świetnie wykonana - naprawdę, jak się założy to czuć, że ma się na sobie skarb :) Także i tutaj zamieszczam ogłoszenie, można kontaktować się przez ten blog i odpowiednią zakładkę - kontakt. Może poczta pantoflowa zadziała?

SUKNIA ŚLUBNA NA SPRZEDAŻ!! :)))

Sukienka ślubna, rozmiar 36/38, wzrost 171 + obcas.
Renomowana i znana hiszpańska marka Pronovias.
Styl: hiszpanka, koronka.
Podpinany tren
Kolor: śmietankowa biel.
Gorset z kryształkami Swarovskiego,
- motyw kwiatowy,
- usztywniane i wyprofilowane miseczki na biuście

Cała suknia lekka acz porządnie, wielowarstwowo uszyta jak na tę markę przystało. Ze swobodą przetańczyłam całe wesele, prawie nie schodząc z parkietu :>

Założona ten jeden raz, pierwsza właścicielka.

W pakiecie:

* długi welon mgiełka, długości trenu,
* dla chętnych buciki zielone r.38 na szpilce, firmy Lasocki - kwiatuszek sama przypięłam, własny dodatek, więc można ściągnąć.

Cena do uzgodnienia, w prywatnych wiadomościach.

 











Liczę, że uda mi się ją sprzedać :) Sentyment, sentymentem. Ale szkoda, aby swoją świtność sukienka spędziła w szafie. A ja jakoś tak oststnio poczułam wielki pęd do realizacji siebie a nieststy nie wszystko jest bezpłatne :| 
Tym samym polecam moją dobrą duszyczkę z licealnych lat i Panią Fotograf, która pozwoliła mi dłużej cieszyć się dniem ślubu... Co jak co, ale zdjecia mają moc :)

Torcik urodzinowy, który na mnie czekał wrzucę kolejnym razem :)
Dziękuję gorąco wszystkim za życzenia!


piątek, 27 września 2013

jesiennie, Katowice


Oj, zatoki... kiedy przejdziecie? Tak mi się pobiegać chce... :( mimo deszczu i chłodu.Tak kocham to zmrożone lekko powietrze o poranku...


Co do jesieni. Przeczytałam, gdzieś niedawno zdanie, że ktoś lubi lubi jesień właśnie też za taką deszczową i pochmurną pogodę... Hym, powody wymienienione idealnie pasują do moich: to przyjemne ciepło kiedy wchodzi się do mieszkania, pretekst aby owinąć się polarowym kocem i posiedzieć z kubkiem kawy, kakao lub zbożówki - mmm :)

Zawsze miałam takie małe marzenie dorosłosci, taki moment przed oczami, on właśnie współpracował z jesienną atmosferą... Jest październikowy wieczór, opatulona w ciepły płaszczyk, acz owiana chłodem ze wszystkich stron, wchodzę do mieszkania, gdzie wita mnie mąż. Potem rozgrzewam się przy ciepłym kakao i zanużam w miękkość koca, przysiadając się do wołającej mnie książki :) Lub szary i ciemny poranek, bardzo wczesny, kiedy szykuję się do wyjścia... Ten chłód za oknem i ja w ciepłym pomieszczeniu, z gorącą kawą i (dziwne) z gazetą, podgryzająca pierwsze śniadanie. Bardzo lubię poranki, tę ciszę i panujący wokół spokój, a szczególnie powietrze :)

Jestem w Katowicach przez najbliżesz 4 (?) dni... więc mam urlop od gotowania :) Ale mimo wszystko chciałam wrzucić moje drugie śniadanie, jednak stało się to niemożliwe. Powód? Kubki smakowe! Jeju, śledzik po kaszybsku i po żydowsku ze świeżym pieczywem i ogórkiem małosolnym... no normalnie nie mogłam oderwać się od tależa :p

Dziś zwiedzę cudo cudów - nową galerię ;)

środa, 25 września 2013

zapiekana cukinia i papryka z kaszą jaglaną i serkiem wiejskim

 
FASZEROWANA CUKINIA I PAPRYCZKA Z KASZĄ JAGLANĄ I SERKIEM WIEJSKIM: 1) dobre mięsko mielone, cebula, czosnek, mleko (dodaję trochę do mięsa podczas duszenia, tutaj miałam sojowe), oliwa, natka z pietruszki, sos sojowy, przyprawy (NP. pieprz, kurkuma, oregano, bazylia, tymianek, majeranek wedle uznania).
2)  cukinia, papryka, natka z pietruszki, serek wiejski (odcedzony ze śmietanki, ze względów osuszenia i pieczenia ;) )


3) kasza jaglana (pierw podprażyłam w garnuszku, zalałam wrzątkiem - odlałam aby pozbyć się goryczy, następnie ponownie zalałam z dodatkiem mleka i gotowałam na małym ogniu 10 min + 10min dochodzenia pod przykrywką bez ognia.
A wszystko zapieczone w piekarniaku :) Mąż kupił ogórki tego dnia, więc dodałam. Moja refleksja? Robiłam pierwszy raz, spontanicznie jak więła mnie chęć by kupić mielone a w domu była już cukinia. Pyszne, zdrowe, wbrew pozorom robi się szybko a wygląda bardzo elegancko :) i mmmm... muszę kolejnym razem spróbować zrobić farsz z dodatkiem pomidorów, będzie boskie :D

niedziela, 22 września 2013

kokosowo, słodko-wytrawnie. PoPraktycznie :)

Skonczyły się praktyki... Zabawne, obawiałam się ich jak to zwykle bywa z takimi rzeczami, a wspominam je bardzo dobrze :) Pozytywnym aspektem jest to, że totalnie nie czułam się w przedszkolu "swojsko" po licencjacie, byłam totalnie niechętna by tam pracować. Cieszy mnie więc fakt, że mimo największego stresa przed przedszkolem było mi tam wyjątkowo dobrze i swobodnie - zupełnie się nie denerwowałam (w szkole też :p ale tam znałam klasę już nieco wcześniej, więc miałam wytłumaczenie ;)).
Najlepszy moment to boiskowa piłka nożna z paroma oddziałami! Nie no, wiem... na wyrost nazwane ;p 1 osoba biegnie z piłką i ucieka przed goniącą ją watahą (w tym mną :D). No ale jak już było się przy bramce, to niektórzy przypomnieli sobie, że można strzelić do niej, chociaż o wiele zabawniej jest ją obiec ;)

Cóż, niestety minusy też są

1) zdrowotne...
- pierwsze dni spędziłam "szczęśliwie" u maluchów, jak to bywa z początkami przedszkola --> chusteczka powinna być przymocowana do nosa, nakszleć najlepiej na "panią" ;] Gdyby było to normalne przeziębienie to rozumiem, niestety ponownie odezwały się zatoki i to czego się obawaiałam. Ostatnim razem przez zapchane zatoki skończyło się zapaleniem krtani (ponieważ tu dużo o jedzeniu, zachęcam do osobistej refleksji co i po czym spływa i osiada się na strunach głosowych :p). Wczoraj zamarłam, bo w pewnym momencie na nowo zaczęłam czuć taką samą chrypę a 2h później kiepsko już mówiłam :( Na szczęście (oby nie zapeszych) już wiedziałam co się święci i tym razem świadomie zaczęłam profilaktykę i dziś już jest lepiej i oby z każdym dniem bardziej.

2)am-am
Zrobiłam drugi raz (no ale miałam dobrą nadzieję!) najpoważniejszy błąd, będąc w przedszkolu... przyjęłam zaproszenie aby poczęstować się przy śniadaniu dzieci szklanką "kawy zbożowej" - PTFU!!! (Sic!), myślałam że piję glukozę :p Nie kumam zupełnie profilaktyki niby prozdrowotnej w placówkach gadka-szmatka o zdrowym odżywianiu poczym w tym samym miejscu produkty są przesładzane.Czy nikt nie pamięta, że to właśnie w tym wieku kształtują się nawyki żywieniowe dzieci? Jak już od pieluchy dajemy dziecku do picia i jedzenia cukier, co sie dziwić że otyłość...
Trochę mnie ubawiło jak dzieci leciały Z UŚMIECHEM: "o, owsianka?" - nie, złote kólki w miodopodobnym czymś. Nie są chociaż minimalnie zbliżone do wartościowych płatków. Jednak dobra owsianka nie jest zła (chociaż i tak pewno dosłodzona :p)

Nie potrafię zrozumieć, jak w XXI w gdzie trąbi się na lewo i prawo o zdrowym odżywianiu dalej widzę wszędzie to samo... Tylko ja to słyszę? Nie sądzę...
Kochani rodzice... przesłodzona kawa zbożowa, słodkie kulki w polewie miodopodobnej, kanapki z pasztetem, parówki (jedno i drugie ma mięsa co kot napłakał i dużo tego oddzielonego mechanicznie, a nie wierzę że placówki patrzą na skład robiąc zakupy i kupują te z dużą zawartością mięska), przesolona zupa, kotletsmażony w panierce dla 3latka.
UWIERZCIE ŻE ZDROWE GOTOWANIE WCALE NIE JEST DROGIE! MÓWI TO DO WAS STUDENTKA, MŁODA MĘŻATKA, GDZIE ŻYJEMY Z JEDNEJ PENSJI i to nie wiceprezesa ;). kropka :/
Nie powiem aby jakoś szczególnie niedobre było jedzenie, nie chcę robić z tego straszydła, było "normalne" (miało plusy i minusy). Pracownicy i ogólna atmosfera bardzo miła, posiłki fajnie rozłożone, że zupka o 12 a o 14 II danie, co bardzo pozytynie oceniem. Posiłki ogólnie obiadowe były takie "se" normanie do zniesienia, poza tym kotletem i przesoloną zupą i amnezją że istnieją kasze poza ziemniakami :p Szkoda, że na śniadaniach dalej królują kanapki w tym z pasztetem, parówki i słodkosłodkie płatki. Plus za możliwość ciemnego pieczywa. Napisałam "normalnie do zniesienie", ale jednak mimo wszystko po co bawić się w pseudo profilaktyczne zajęcia o zdrowiu skoro później sę tego nie realizuje... i właśnie jest normalnie jak dotychczas?


Oby akcja ZdrowyPrzedszkolak i przeszkolony personel kuchenny, dobre nawyki od strony dzieci i dorosłych stały się bardziej powszechne :)

** wiecie, że gdy na zakończenie mego pobytu pożegnałam się owsianymi ciasteczkami to słyszałam tylko "o, jakie pyszne"... :>

Znalazłam wczoraj, hmm, żeby moje dziecko mogło mieć takie menu:
http://dzielnicarodzica.pl/35010/33/artykuly/przedszkolak/odzywianie/Jesien_przedszkolaka_jadlospis

Niemmniej jednak nieco wg mnie za dużo mlecznego jedzenia i na kolację zbyt nabiałowo każdego dnia, ale przecież to tylko propozycje. Kolację i tak w domu się je :) Niemniej jednak przepisy zdrowe i smaczne.

Ok, ale koniec bulwersów, rozpisałam się :p

Napiszę tylko jeszcze, że wczoraj byłam pierwszy raz na ściance wspinaczkowej i było naprawdę fajnie, zwłaszcza gdy weszłam na samą górę <wow> dobrze, że nie mam lęku wysokości. :D Oczywiście musiałam mieć pecha i podczas asekuracji skóra z dłoni zatrzasnęła mi się w "kubku" -_-' Dzięki Bogu, mąż mąż był w takim miejscu, że mógł się dobrze chwycić ścianki i poczekać aż się odblokuję boleśnie...

A teraz troszkę jedzenia :))


PŁATKI OWSIANE (+ siemię, słonecznik, brówki, brzoskwinka, bananek, śliwka, płatki zbożowe z otrębami, posypane płatkami migdałów i kakao) z zieloną herbatką :)
 Porocznicowe śniadanko :> mniamm....

CHLEBEK Z PATELNI :) Mąka (mieszałam pszenną z żytnią), siemię, przyprawy (np. oregano, chilli itp), jogurt i jajko. Zwarte i nielepiące ciasto rozwałkowujemy lub w rękach ugniatamy mniejsze placuszki i na suchą patelnię na chwilkę jak tortillę, aż nabierze koloru.
 Duży gar lecza i ciągle ten sam dodatek? Znudziłoby się :) Spróbowałam zrobić alternatywę na chleb czy bułkę :) Urozmaiciło danie i się w tym zakochałam... Świetne :D
Robione w piątek, więc - WEGETARIAŃSKIE LECHO :) cukinia, cebula, papryka, czosnek, marchewka, pomidory, przecier, ciut ketchupu, przyprawy. Aż mama pochwaliła, bo się akurat załapała i pierwszy raz jadła bezmięsne :D

TORT SERNIKOWY: Na spód biszkopty, 1 warstwa (biały ser, winogrona, brzoskwinia, jajko, kasza jaglana, zmiksowane i zapieczone) 2 warstwa (biały ser zmiksowany z kokosem), biszkopciki, 3 cieniutka warstwa (biały ser z bananami i cynamonem), posypane kakao.
 A tutaj mój hit - tort bez margaryny, masła, śmietany itp ;] Co śmieszne powstał z niewypału... Zostało mi dużo winogron i zmiksowałam je z białym serem, niestety było ich zbyt dużo więc konsystencja troszkę płynna. Bardzo dobre w smaku, ale miałam ochotę coś z tego innego zrobić :p dodałam jajko i kaszę jaglaną, zmiksowałam i upiekłam. Niestety smak jakoś mnie nie porwał, bo brakowało mi spodu i wybitnie pasowała do tego galaretka, której mi się nie chciało robić... Dałam więc biszkopty na dno, odwróciłam na nie sernik i... tak zaczął etapami powstawać tort ;) Było mi mało, więc rozmroziłam bananowo cynamonową masę jeszcze ze świąt Bożego Narodzenia. Ale w sumie kupiłam kokos, więc zrobiłam masę raffaello, ale jakaś dekoracja by się zdała... kakao :> Ot tak etapami powstał przepyszny zdrowy torcik, bo każda masa na bazie białego sera :)).


ORZECHOWA OWSIANKA BEZ ORZECHÓW: płątki owsiane i musli wcześniej zalane wodą, siemię, słonecznik + jajko i na patelnię :)
 Chyba przez siemię i patelnię nabrało jakoś dziwnie wyjątkowo orzechowego posmaku :) Może nie wygląda najpiękniej na zdjęciu ale było bardzo dobre :)

PLACUSZKI DYNIOWE (dynia, jajko, mąka żytnia i pszenna, kurkuma, rozmaryn i wg uznania inne zioła, robione na oliwie) z ZIEMNIACZKAMI W MUNDURKACH oraz GOTOWANYM NA PARZE KALAFIOREM
 Kiedy byliśmy w środku obiadu uzmysłowiłam sobie, że nie zrobiłam zdjęcia... A szkoda, bo w pełni pięknie się prezentowało. Ale zebrałam jakoś wszytko w jeden kąt i coś się jeszcze udało jako-tako uwiecznić ;) Placuszki dyniowe wyszły świetnie :) Z braku chęci i czasu na tarcie dyni podgotowałam ją w kosteczkach na niewielkiej ilości wody. Z braku czasu i chęci do obierania ziemniaków, wyszorowałam skórkę i wrzuciłam do garna... i kto powiedział, że "na zdrowe gotowanie trzeba mieć czas", jak widać to kuchnia wybitnie stworzona dla lenia :pp

POŻYWNY DESER KOKOSOWY NA ŚNIADANIE Z OKARĄ :) Jogurt wymieszany z kokosem i okarą z soji (zrobiłam mleczko :D) + siemię + wymieszane płatki kukurydziane i troszkę musli). Na ozdobę posypałam z góry też :)
 Przyznaję, że nie mogłam spać i koło północy poszłam do lodówki :p Tak powstało danie, które zrobiłam mężowi potem na śniadanie, mimo że pechowo to ON zapytał się mnie, co mi zrobić na śniadanie -__-' ;) Niestety nocne podjadanie skończyło się brakiem apetytu o poranku, więc sama dla niego to zrobiłam. Nie żałowałam kokosu, bo lubi ;) Zresztą on je i nie tyje (<głową w mur>). Płatki kukurydziane świetnie chrupały i troszkę zdawało mi się jakbym jadła raffaello z migdałami, hmmm xD Wyszła duża porcja, zjadł na dwa razy i dopiero obiad o 17 i to po ściance wspinaczkowej - sycące ;]


KANAPKA: chlebek orkiszowy (ponoć...) masełko, sałata, szynka, ser, rzodkiewka, pomidor, papryka, natka z pietruszki.

W celu leżakowania by dojść do siebie po zabawie ze zdrowiem zatokowo-gardłowym. Kanapka wieżowiec. Mama zawsze się ze mnie śmiała, że wyciągam całą lodówkę, by zjeść piętknę (btw. też macie słabość do piętek?). Oczywiście musiała być zawsze ze wszystkim :p

Właśnie zjadłam zupę pomidorową, pierwszy raz dodałam mleczko sojowe, nie wiem czy to jego zasługa czy fuksa w doprawianiu, ale wyszła pyszna! Nigdy nie mogłam dobrze doprawić tej zupy :)

czwartek, 12 września 2013

Jaglany budyń o smaku dyniowo-brzoskwiniowym


Jaglany budyń o smaku dyniowo-brzoskwiniowym
- pół małej dyni 
- 3 brzoskwinie 
- kubek ugotowanej kaszy jaglanej 
- ok 5/10 daktyli (zależy od słodkości dyni, brzoskwiń itp.) 
- nieco imbiru jak ktoś lubi, 
- cynamon (w kawałku lub w formie proszku) 
- można szczyptę curry (zapomniałam, dlatego kolor mało intensywny :p) 
- woda lub (lepiej) mleczko sojowe/jaglane 
- ok 80g płatków migdałów (wg uznania) 
- dałam też nieco ziaren słonecznika, ale nie trzeba (po prostu kupiłam migdały na drugi dzień ;)


Sprawdziłam kolejny przepis w "zapisanych", wczoaj niezbyt mi smakował, ale dziś podrasowałam go duzą ilością migdałów i tego mu brakowało, pyszniasty! Sądzę, że jeszcze lepszy byłby na mleczku sojowym :)

Kroimy dynię i brzoskwinie w większą kostkę, dajemy do garnuszka, zalewamy je do połowy wodą. Gotujemy ok 10-15 min z cynamonem i imbirem do smaku. Dodajemy pod sam koniec na moment daktyle aby zmiękły w cieple. Do kaszy jaglanej dajemy zawartość garnka (z wodą ale rozsądnie! - tyle aby zachować po zmiksowaniu konsystencję budyniu, zawsze można dolać ) oraz migdały i miksujemy :> Ja preferuję schłodzona
Podałam z kleksem twarożku winogronowego, posypałam kakao i skusiłam się na raffaello ;p Świetnie smakuje też posypane płatkami pełnoziarnistymi lub owocami leśnymi Kombinujcie wg potrzeb smakowych danej chwili;)

Twarożek oczywiście nie był kupny ;] Nie ma co płacić za parolinijkowy skład. Starczy zmiksować ser biały z np. winogronem i bananem, winogronem i brzoskwinią, samym winogronem :p TYLE to łatwiejsze niż pójście do sklepu i zdecydowanie się, które opakowanie wybrać ;)


poniedziałek, 2 września 2013

wakacyjny mix

Oj, długo cisza :) Ale napisałam wczoraj do portalu, w którym być może pojawią się moje przepisy, zatem i tutaj wypada coś napisać :) Taki misz-masz wakacyjno powakacyjny.... świeże i zebrane prosto z krzaczka ostrężyny, maliny, poziomki... pierwszy pasztet sojowy który jest wg mnie pyszniasty i

iiii.... i pierwszy nieoficjalny półmaraton :D Będąc nad morzem przebiegłam z mężem ponad 25km plarzami Dźwirzyna-Grzybowa-Kołobrzegu i z powrotem (już ścieżką rekreacyjną :)) ) Niestety kolano się odezwało w trakcie, myślałam poza tym, że padnę zła na męża - chyba bardziej złość sportowa, że on lepiej daje sobie radę ode mnie :p ale może to przez to, ze biegł boso większą część po wodzie i płaskim terenie a ja w piachu ;) I jego nagłe zatrzymanie w Kołobrzegu aby założyć i wytrzepać buty i skarpetki, skończyły się tym, że moje nogi zostały obciążone tonami ołowiu, w głowie się kręciło i żałowałam, że nie mamy kasy aby kupić coś słodkiego... Jednak daliśmy radę i ukończyliśmy bieg trzymając się za ręce :) Ale już nigdy a to nigdy nie zatrzymam się podczas takiego biegu, kiedy jestem "w rytmie", takiego wybicia jeszcze nigdy nie miałam... a na kolano muszę ciągle uważać.

Ale znacie to uczucie - wiem, że nie powinnam, ale MUSZĘ się jakoś poruszać w ciągu dnia, pobiegać, poćwiczyć, pochodzić... Jest to nieracjonalne i głupie ale rzeczywiste, nie ma dla mnie życia bez ruchu, no chyba, że jestem wyjątkowo wykończona ;) Czuję się jakaś taka niekompletna i jakbym nic w ciągu dnia nie zrobiła.


PASZTET SOJOWY Z MARCHEWKĄ,
POMIDOREM I CEBULĄ

Namoczona szklanka soji
jedna cebula
3 marchewki
3 pomidory (można więcej! Mnie brakło, polecam zwłaszcza suszone)
czosnek,
opcjonalnie kasza manna/bułka tarta
oliwa, siemię lniane

 
Namoczoną wcześniej soję ugotować z marchewką. Na patelni podsmażyć cebulę z czosnkiem i pomidorami. Odcedzić soję i marchewkę, dodać zawartość patelni, ok. 2 łyżki oleju, dwa jajka, przyprawy dowolne, zmiksować. Jeśli chęć to dosypać siemię lniane i dobrze wymieszać, dla lepszej konsystencji wsypać trochę kaszy lub bułki tartej. Przełożyć do brytfanki (dla ładnej skorupki, posmarować foremkę oliwą i wysypać kaszą/bułką), piec do ładnego zrumienienia.

mój rekord... zrobienie 23 naleśników na trzech patelniach jednocześnie... tak przed wyjazdem. Pomysł okazał się zbawienny, gdy dowiedzieliśmy się, że nie ma ogólnodostęnej kuchni  nadmorskim ośrodku i przyszło nam bankrutować w jadłodajniach w sezonie :/ Co prawda zamroziłam trochę, aby było co zjeść po powrocie, ale przez 2 dni mieliśmy obiad ;) Zrobiłam z twarożkiem z bananem i cynamonem oraz dżemem :)

Piękne zdjęcie telefonem :p Jaka to radość mnie ogarnęła gdy po 4 dniach udało mi się kupić kaszę jaglaną w sklepie :D!! Pierwsza myśl, jest kasza - jest obiad ;) Także zebraliśmy ostrężyny z pobliskiego krzaczka, kupiliśmy jugurt i twarożek i powstał letni obiad :) Przy użyciu widelca zrobił się koktajl, a że dzięki Bogu czajnik był w pokoju to i z kaszą nie było problemu :)

A tutaj już zbiory z ogrodu teściowej :) Owsianka z malinami, ostrężynami i poziomkami z jogurtem naturalnym i cynamonem.
Cóż, przyznaję, że po wyjeździe czekaliśmy z utęsknieniem na wypłatę, ale mimo wszystko było warto skosztować gofra, pierwszy raz mrożonego jogurtu, wydać fortunę przez kelnerkę na łososia z grilla :/ (był pyszny, ale najpierw przyniosła smażonego o wielkości zamawianej, a gdy powiedziałam, że mial być grillowany to zobaczyłam przed sobą porcję dla dwóch mężnych chłopów >.< oczywiście cena jest za wagę ryby... Do tej pory nie wiem jak w siebie to wpakowałam, a mogłam po prostu zjeść połowe a drugą zabrać ze sobą do lodówki i mieć na drugi dzień, czemu dopiero mężowi podsunęłam ten pomysł z jego rybą?), zupę rybną, wędzoneko okonia (?) i flądrę z pieca :) Warto było jechać, bo po prawie 23 latach pierwszy raz mogłam popływać w morzu!!!!! wypas!


NATURALNY NAPÓJ IZOTONICZNY

- sok z cytryny
-woda mineralna
-mocna esencja z mięt (jak ktoś lubi)
-szczypta soli morskiej
- łyżka, dwie (wg uznania) miodu
-zmrożone owoce, na zdj. truskawki

*robiłam także z melonem :)

Wszystko połączyć, zmiksować, dodać kostki lodu, słomkę i zdrowe orzeźwienie z energią gwarantowane ;)
sałata: sałata lodowa, kiełki, pomidor, ogórek konserwowy, zielona papryka, cebula, siemię lniane, rukola, słonecznik, otręby, nieco oliwy, marynowane pieczarki, sos jogurtowo-czosnkowy.

kasza jaglana z pieczonym jabłkiem w cynamonie, migdałami i jogurcie